Zamawialiśmy ostatnio w TP S.A. usługę przeniesienia gniazdka. Wydawać by się mogło, że to prosta sprawa. Do naszego domu biegnie kabel telefoniczny ze słupa i wchodzi do puszki na budynku. W tej puszcze jest rozgałęziony do dwóch części domu i zakończony gniazdkami w ścianie. Chcieliśmy odłączyć od puszki jedno odgałęzienie , a drugie wymienić na nowy przewód, który miał zostać poprowadzony do gniazdka.
Zgłoszenie na błękitnej linii zostało opatrzone stosownym numerkiem oraz zarejestrowane w systemie. Pewnie by zostało zrealizowane, gdyby nie to, że wyjechałem z żoną na urlop w góry. Na dwa dni przed naszym wyjazdem dzwoni pani z błękitnej i pyta się, kiedy będą mogli przyjechać monterzy. Poprosiłem ją aby przełożyła termin na środek sierpnia, bo akurat wtedy wrócimy do domu. No i się zaczęło.
W pierwszym dniu roboczym dzwoni jakiś pan. Tłumaczy, że w sprawie zgłoszenia o przeniesienie gniazdka. Pyta co dokładnie chcę zrobić. Tłumaczę więc ponownie co ma zostać wykonane. Pan odpowiada, że w takim razie źle to zostało zgłoszone (WTF?!). To powinno być zarejestrowane jako „instalacja nowego gniazdka” – ciągnie dalej. Poinformował mnie, że on to zlecenie zamknie i otworzy nowe, już we właściwej kategorii, bo tak będzie szybciej. Pomyślałem, okej – niech tak zrobi, mnie wszystko jedno, aby tylko ktoś przyjechał.
Minął tydzień. Cisza. Żadnego kontaktu z TP. Dzwonię więc na błękitną i podaję numer zgłoszenia. Sprawę podejmuje jakaś pani. Dowiaduję się, że zgłoszenie zostało zamknięte, ale ona sprawdzi jeszcze system realizacji. Okazało się, że w systemie realizacji również jest ono zamknięte. Pani się pyta: czy na pewno nikt u Pana nie był? – zgodnie z prawdą mówię, że nie. Pani oznajmia, że musi się z kimś skonsultować. Po chwili oczekiwania mówi, że w tej sprawie muszę wysłać zgłoszenie uwaga: pisemnie (WTF???!) do Telekomunikacji. Przyznam się, że zwątpiłem i postanowiłem zadzwonić później, w nadziei, że następnym razem trafię na bardziej kompetentną osobę.
Dzwonię w piątek. Odbiera znowu jakaś pani. Po raz kolejny dowiaduję się, że zgłoszenie jest zamknięte, ale wyśle gdzieś maila, i jutro na pewno się ze mną ktoś skontaktuje. Nie byłem zadowolony z tego obrotu sprawy, bo wiedziałem, że nikt do mnie nie zadzwoni. Nie chciałem też się kłócić, więc zakończyłem rozmowę, z najdzieją, że następnym razem trafię na kogoś innego.
Dzwonię więc po raz kolejny dzisiaj. Na wstępie spytałem się, czy w związku z tyn, że zgłoszenie oraz jego realizacja zostały zamknięte, będę obciążony kosztami usługi, która nie została wykonana. Pan z którym rozmawiałem powiedział, że niestety tak to wygląda. Poprosiłem go, aby zaproponował mi jakieś wyjście z tej sytuacji. Za jego radą zgłosiłem więc reklamację o niewykonanie usługi z adnotacją, aby została ona jak najpilniej wykonana.
No więc teraz znowu czekam… Dzwonię i czekam, notuję skrzętnie numery zgłoszeń oraz imiona i nazwiska osób z którymi rozmawiałem. Kontakt z pomocą techniczną Telekomunikacji Polskiej to prawdziwa ścieżka zdrowia. Jeszcze tylko pół roku. Odliczam miesiące do końca umowy. Jak najdalej od nich. Nie wyobrażam sobie, że gdzieś może być jeszcze gorzej.